W pierwszej kolejności chciałabym przybliżyć Wam, drodzy Czytelnicy, skąd wzięła się u mnie chęć zmiany otoczenia na lepsze. Od zawsze dbałam o swoje ciało i duszę – odkąd tylko pamiętam, zawsze byłam aktywnym dzieckiem (na tyle, że rodzice z wózkiem w jedną stronę, a Werka w drugą nim się obejrzeli 🙂 ). Moim towarzyszem zawsze był rower, roli i wielki wilczur Atos, z którym przemierzałam kilometry (no dobra, biegaliśmy tak naprawdę po ogródku, ale dla małego dziecka to obszar bezkresny). Pamiętam popołudnia spędzane na kocyku na trawie. Każda grządka została przekopana przeze mnie kilka razy – zawsze byłam ciekawym dzieckiem i musiałam sprawdzić, co się za czym kryje 🙂 Lubicie zapach ziemi po deszczu? Albo warzywa świeżo wyrwanego z grządki? Ja też od zawsze go uwielbiałam. Zawsze lubiłam biegać boso po trawie i po plaży. Kiedy w pewnym momencie rodzice zaczęli mnie od tego powstrzymywać, nie rozumiałam dlaczego. Ciągle mówili coś o zanieczyszczeniach, żebym nie biegała po deszczu bo trujące, bo szkodliwe…W szkole po raz pierwszy usłyszałam o ekologii. Wówczas zainteresowałam się tym tematem i…tak zostało do dziś. W miarę jak dorastałam, rozumiałam coraz bardziej pewne rzeczy, między innymi to, jak wiele znaczą małe gesty – zarówno pozytywnie jak i negatywnie. Do mojej aktywności fizycznej dołączyłam więc także działania proekologiczne – oczywiście na tyle, na ile mogła czynić to nastolatka. Czas biegnie, a ja staram się każdego dnia rozwijać w tej kwestii coraz bardziej i zarażać prostymi, ale niezwykle przydatnymi zachowaniami innych ludzi. Bowiem najważniejsza jest świadomość powagi spraw i działanie z przekonaniem o słuszności sprawy! Sam może nie zmienisz świata, ale możesz wpłynąć na innych – a wtedy tworzycie już potężna grupę zdolną do zmian!

Jeśli chcecie, by wasze dzieci były szczęśliwymi dziećmi i mogły doświadczać tego co my w ich wieku – zostańcie ze mną! 🙂

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *